Nadejszła wiekopomna chwila! Niniejszym kończę udział w swoim pierwszym SALu. Minął rok, rok owocny bardzo, ale na podsumowania przyjedzie jeszcze pora. Dziś chcę tylko podziękować Hanulkowi za zorganizowanie zabawy z tymi przepięknymi obrazkami oraz wszystkim uczestniczkom za współzawodnictwo :D Ha ha! Oczywiście nie było żadnego współzawodnictwa, sam fun w najczystszej postaci :)
Odnośnie obrazka grudniowego powiem Wam, że się trochę rozczarowałam. Bo jak to? Wielkanocny koszyczek był, a Bożonarodzeniowego symbolu brak? Prezentu w strojne papiery zapakowanego, świeczek na choinkowych gałązkach, czy chociażby bombki kolorowej... No, ale są dwa serca przy choince, na tej rękawiczce zimowej skryte, więc przeżyję ;) Za te dwa serduszka wybaczę :)
Zaprezentuję dziś tylko fragmencik kalendarza, tylko to co teraz, co na bieżąco. A jak całość się prezentuje, w końcu w komplecie? Postaram się zorganizować sobie ramkę i oprawić kalendarz jak najszybciej i wtedy jeszcze raz przybędę ze wszystkimi dwunastoma kartkami :)
Oto oczekiwana od dwunastu miesięcy grudniowa rękawiczka:
Będąc już "dużą dziewczynką" poczułam ZEW. Zaraziłam się. Postanowiłam spróbować. Najpierw pojedynczo, potem całymi stadami. W ten sposób poznawałam nowe techniki rękodzielnicze. Nadal jest wiele takich, które pozostają dla mnie tajemnicą. Być może kiedyś po nie sięgnę. Póki co cieszę się tymi które zmam, zgłębiam je i... nieustannie żałuję, że mam dla nich tak mało czasu!
Każdą chwilę poświęcam na pasję! Witam Cię w moim rękodzielniczym świecie przyjemności :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lizzie Kate. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lizzie Kate. Pokaż wszystkie posty
środa, 4 grudnia 2013
wtorek, 5 listopada 2013
SAL Lizzie Kate: Myślał indyk o niedzieli...
Jakby to mogło być żebym ja pojawiała się z SALowym obrazkiem szybciej niż ostatniego regulaminowego dnia? ;) Ale na szczęście - rzutem na taśmę ale - zawsze mi się udaje jednak :)
W tym miesiącu króluje indyk. No cóż, jednak to nie polskiego autorstwa wzorki haftujemy ;) Trochę szkoda jednak, że przeplatają się tu motywy, które niejako nas nie dotyczą, ale z drugiej strony fajnie jest i w taki sposób trochę się z światem identyfikować. Był Dzień Św. Patryka, teraz mamy Święto Dziękczynienia. Tylko nie wiem czemu ten indor taki zadowolony... może to i dobrze, że nie miałyśmy go do haftowania w wersji "na talerzu" ;)
Mamy więc listopad, kolorowego ptaszora i jedno wolne miejsce w SALowym kalendarzu...
W tym miesiącu króluje indyk. No cóż, jednak to nie polskiego autorstwa wzorki haftujemy ;) Trochę szkoda jednak, że przeplatają się tu motywy, które niejako nas nie dotyczą, ale z drugiej strony fajnie jest i w taki sposób trochę się z światem identyfikować. Był Dzień Św. Patryka, teraz mamy Święto Dziękczynienia. Tylko nie wiem czemu ten indor taki zadowolony... może to i dobrze, że nie miałyśmy go do haftowania w wersji "na talerzu" ;)
Mamy więc listopad, kolorowego ptaszora i jedno wolne miejsce w SALowym kalendarzu...
Kanwa aż prosi się o żelazko, ale... za miesiąc zrobię ją na cacy ;)
piątek, 4 października 2013
SAL Lizzie Kate: Przestraszyć ptaszka...
Stał się jakiś cud chyba i udaje mi się publikacja SALowego obrazka nie na ostatnią chwilę ;)
W tym miesiącu do wyhaftowania był niezwykle sympatyczny Strach na wróble. Strach ten, o imieniu Stach, żyje w przyjaźni z wróblami, o czym świadczy jego piękny uśmiech. Już tak ma, że się uśmiecha na widok ptaszka :)
Nie wiem tylko, czy gospodarz jest zadowolony z usług swego Stracha Stacha :P
Tak mi się przy okazji tego haftowania przypomniała piosenka pewnego kabaretu...
;)
A październikowy obrazek prezentuje się tak:
W tym miesiącu do wyhaftowania był niezwykle sympatyczny Strach na wróble. Strach ten, o imieniu Stach, żyje w przyjaźni z wróblami, o czym świadczy jego piękny uśmiech. Już tak ma, że się uśmiecha na widok ptaszka :)
Nie wiem tylko, czy gospodarz jest zadowolony z usług swego Stracha Stacha :P
Tak mi się przy okazji tego haftowania przypomniała piosenka pewnego kabaretu...
A październikowy obrazek prezentuje się tak:
Jak widać, ptaszki się w ogóle Strach Stacha nie boją ;)
A na kanwie SALowej coraz mniej miejsca... Jak to się stało, że już mamy październik? Jeszcze tylko dwa obrazki i skończy się ten SAL!
czwartek, 5 września 2013
SAL Lizzie Kate: Budujemy nowy dom
Aby tradycji stało się zadość pojawiam się z moim salowym obrazkiem w ostatnim momencie. W tym miesiącu, przyznam się bez bicia, prawie zupełnie o nim zapomniałam. Ostatni wakacyjny weekend spędziłam w Sopocie, gdzie tak bardzo oderwałam się od rzeczywistości, że nie w głowie mi było haftowanie ;) Dopiero kiedy po powrocie i otwarciu skrzynki zauważyłam maila od Hanulka wróciła do mnie świadomość... Nierozgarnięta jestem ostatnio, muszę przyznać :)
Na szczęście obrazek powstał i nadal biorę udział w zabawie :) Do końca roku jeszcze tylko trzy miesiące, kto by uwierzył?
Wrzesień... średnio lubiany miesiąc, no bo trzeba do szkoły wracać, urlopy kończyć, o wakacjach zapominać. Ja przeszłam małe załamanie nerwowo-pogodowe już, ale teraz słońce wróciło i widzę ten miesiąc w niezłych barwach :) Urodziny mam we wrześniu, wiele atrakcji na wrzesień dla siebie przewiduję, kilka wyjazdów w fajne miejsca, spotkań z dawno nie widzianymi bliskimi osobami, a nawet codzienność w nowych barwach :)
Tylko tworzyć nie mam czasu :( Tamborki leżą odłogiem, szydełka wołają mnie coraz głośniej. Wiele z projektów które miałam w planie zrealizować nie doczeka się mojej uwagi jeszcze przez jakiś czas. Muszę stopniowo z zaległości wychodzić, może osiągnę jakąś prostą w końcu ;) Ale muszę przyznać, że czaka mnie teraz intensywny okres. Ostatni rok studiów (nareszcie!), co wiąże się z pisaniem pracy magisterskiej i przygotowaniami do obrony podyplomówki. Z drugiej strony nowe plany i pragnienia, rozwój, budowanie. Ciekawa jestem przyszłości, jak chyba nigdy wcześniej :)
No to teraz, jak już sobie pogadałam po tej mojej długiej nieobecności, wypadałoby chyba pokazać wreszcie ten obrazek ;)
Na szczęście obrazek powstał i nadal biorę udział w zabawie :) Do końca roku jeszcze tylko trzy miesiące, kto by uwierzył?
Wrzesień... średnio lubiany miesiąc, no bo trzeba do szkoły wracać, urlopy kończyć, o wakacjach zapominać. Ja przeszłam małe załamanie nerwowo-pogodowe już, ale teraz słońce wróciło i widzę ten miesiąc w niezłych barwach :) Urodziny mam we wrześniu, wiele atrakcji na wrzesień dla siebie przewiduję, kilka wyjazdów w fajne miejsca, spotkań z dawno nie widzianymi bliskimi osobami, a nawet codzienność w nowych barwach :)
Tylko tworzyć nie mam czasu :( Tamborki leżą odłogiem, szydełka wołają mnie coraz głośniej. Wiele z projektów które miałam w planie zrealizować nie doczeka się mojej uwagi jeszcze przez jakiś czas. Muszę stopniowo z zaległości wychodzić, może osiągnę jakąś prostą w końcu ;) Ale muszę przyznać, że czaka mnie teraz intensywny okres. Ostatni rok studiów (nareszcie!), co wiąże się z pisaniem pracy magisterskiej i przygotowaniami do obrony podyplomówki. Z drugiej strony nowe plany i pragnienia, rozwój, budowanie. Ciekawa jestem przyszłości, jak chyba nigdy wcześniej :)
No to teraz, jak już sobie pogadałam po tej mojej długiej nieobecności, wypadałoby chyba pokazać wreszcie ten obrazek ;)
Ciepłego września Wam życzę. Podobno przed nami piękna, złota jesień :)
A gdyby ktoś miał ochotę przypomnieć sobie moją literacką interpretację jesieni to zapraszam serdecznie do lektury TUTAJ :)
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
SAL Lizzie Kate: Moje dwa słońca
Dziś szybciutko, w ostatniej chwili. Tylko jedno zdjęcie, jutro posta edytuję i jakieś lepszej jakości fotki też wrzucę :)
czwartek, 4 lipca 2013
SAL Lizzie Kate: smak wakacji
Pamiętam te wakacje, co z beztroską się kojarzą. Kiedy budziłam się, gdy miałam na to ochotę. Najweselszą ich część spędzałam u babci zawsze. Choć tak blisko domu, było niemalże egzotycznie. Pamiętam cykanie budzika w babci pokoju, skrzypienie sprężyn na starym "sułtanie" i zapach babci, ciepłe jabłka z pieca kaflowego i zacierki na mleku, które jadłam na śniadanie i kolację. Pamiętam szalone zabawy z kuzynami, które czasem kończyły się groźnymi wypadkami. Pamiętam kręcenie miodu, ciepłe mleko, kiedy ciocia przynosiła kanki prosto z łąki, na której doiła krowy. Pamiętam dwie wielkie jabłonie, których konary były najlepszym miejscem zabaw.
Dziś nie ma już jabłoni, nie ma mleka, pszczół. Nie ma też mojej babci. Ale są wspomnienia, a jednym z nich jest smak arbuza i to uczucie, kiedy cała twarz lepi się od słodkiego soku, bo przecież trzeba "wygryźć" wszystko, aż do zielonek skórki ;) I plucie pestkami, najlepiej na zawody :)
Z tym wszystkim kojarzy mi się lipcowy obrazek salowy. Piękny, soczysty, czerwoniutki arbuz, coś prostego, a tak wiele emocji. Więc już po prostu pokażę co tam nam lipiec przyniósł...
Dziś nie ma już jabłoni, nie ma mleka, pszczół. Nie ma też mojej babci. Ale są wspomnienia, a jednym z nich jest smak arbuza i to uczucie, kiedy cała twarz lepi się od słodkiego soku, bo przecież trzeba "wygryźć" wszystko, aż do zielonek skórki ;) I plucie pestkami, najlepiej na zawody :)
Z tym wszystkim kojarzy mi się lipcowy obrazek salowy. Piękny, soczysty, czerwoniutki arbuz, coś prostego, a tak wiele emocji. Więc już po prostu pokażę co tam nam lipiec przyniósł...
poniedziałek, 3 czerwca 2013
SAL Lizzie Kate: PszczUłki*
Przyszła pora na publikację kolejnego obrazka z SALu u Hanulka. O tym, jak bardzo mi się te obrazki podobają pisałam już tak dużo, że chyba naprawdę wystarczy ;) Czerwcowy jest słodki niczym miód! :)A skoro to jest czerwcowy obrazek to znaczy, że jesteśmy na półmetku! Jak ten czas szybko leci!
"Kartka" z tego miesiąca przedstawia ul wśród kwiatów. Bardzo się starałam skończyć go tak, żeby móc publikować właśnie dziś, a to dlatego, że mi się ten obrazek skojarzył bardzo specyficznie.
Chciałabym wyjątkowo dedykować go mojej PszczUłce*, która dziś ma urodziny. Haftując pszczółki na obrazku nie mogłam pomyśleć o kimś innym.
Ann, Kochanie, dużo szczęścia!
A wracając do obrazka - dodałam od siebie "tory lotu" pszczółek i myślę, że to był dobry krok :)
Życzę Wam moi Drodzy miodowego czerwca :)
* Błędy ortograficzne są tu celowe i Zainteresowana będzie rozumiała zapis :)
czwartek, 2 maja 2013
SAL Lizzie Kate: Wiosna w Zaciszu
Przyszedł maj, a wraz z nim przyszła wiosna :) Wczorajszy dzień był w moim Zaciszu przepiękny i sprzyjający całemu gronu gości, którzy nas odwiedzili. Początek sezonu urlopowego oznacza dla mnie więcej pracy, przez co cierpieć będą teraz moje robótki.
Niektóre z moich prac mają ściśle określone terminy, wobec tego one zyskują status priorytetu, kiedy czasu ucieka niezauważenie. Tak też stało się tym razem. Początek kolejnego miesiąca oznacza konieczność pojawienia się kolejnego SALowego obrazka, wobec tego musiałam na chwilę odłożyć metryczkę. Na szczęście dla mnie Martyna jest bardzo wyrozumiała i pozwoliła mi zrobić taką przerwę ;)
Tym razem kartka z kalendarza Lizzie Kate sprawiła mi trochę problemów... Zabrałam się za nią w momencie kiedy byłam zmęczona, co zaprowadziło mnie trochę w maliny ;) Wyhaftowałam ramkę i dopiero kiedy chciałam zabierać się za napis zorientowałam się, że trzymam w ręku schemat kwietniowego obrazka! Ramka byłą różowa, a powinna być zielona! Wprawdzie mogłam to tak zostawić, ale... sprułam i zaczęłam od początku! Musi być tak jak być powinno ;)
A oto jak wygląda maj w interpretacji Lizzie Kate:
Obrazek przedstawia budkę dla ptaków i trzy kolorowe ptaszorki :) Powiem Wam szczerze, że patrząc na schemat nie mogłam wpaść na to co przedstawiają te trzy "trójkąty". Dopiero kiedy zobaczyłam wyhaftowany przez jedną z koleżanek biorących udział w SALu gotowy obrazek dostrzegłam w "trójkątach" ptaszki :)
Budkę ozdobiłam małym guziczkiem, który ma przedstawiać wejście do domku :)
A cała kanwa przedstawia się w tym momencie następująco:
Temat obrazka zainspirował mnie do pokazania Wam fragmentu miejsca, w którym mieszka, pracuję i tworzę :) Teraz, wiosną, nieustannie słuchać tu można tu przepięknych ptasich śpiewów, od świtu do zmierzchu. Wieczorem z kolei rozbrzmiewają koncerty żab.
![]() |
Kliknięcie w zdjęcie przeniesie do albumu, w którym znajduje się klika nowszych i starszych zdjęć z różnych okazji :) Zapraszam do podglądania mojego Zacisza :)
A teraz wracam do pracy. W wolnych chwilach nie zapominam o robótkach. Na tamborek wróciła metryczka, ostatnio dostałam zamówienie na kolejnego misia TT, poza tym w najbliższym czasie wiele będzie okazji do obdarowywania kochanych osób, więc nie mogę sobie pozwolić na odpoczynek ;)
Życzę Wam słońca na resztę tego długiego weekendu, który w tym roku wyjątkowo kapryśny się okazuje :)
wtorek, 2 kwietnia 2013
SAL Lizzie Kate: Święconki czas
Właściwie to może trochę poniewczasie, ale to tylko dlatego, że Wielkanoc w tym roku przypadła dość wcześnie...
Wprawdzie ostatnio pracuję nad misiami TT, ale zarządziłam sama sobie przerwę, ponieważ zbliża się termin publikacji kolejnego obrazka salowego u Hanulka. I tak, w czasie świąt i po świętach powstał kwietniowy koszyczek ze święconką ;)
Hafcik tylko potwierdza to co od kilku miesięcy powtarzam o schemacikach Lizzie Kate: słodkie obrazki i piękne, żywe kolory - w sam raz na wiosnę, która nadal nie chce przyjść.
Wprawdzie ostatnio pracuję nad misiami TT, ale zarządziłam sama sobie przerwę, ponieważ zbliża się termin publikacji kolejnego obrazka salowego u Hanulka. I tak, w czasie świąt i po świętach powstał kwietniowy koszyczek ze święconką ;)
Hafcik tylko potwierdza to co od kilku miesięcy powtarzam o schemacikach Lizzie Kate: słodkie obrazki i piękne, żywe kolory - w sam raz na wiosnę, która nadal nie chce przyjść.
Koszyk pełen jest pisanek, a i marchewka dla zajączka się znalazła :) Tak zachęcony zajączek chyba zostawił fajne prezenty? Jak to u Was było? :)
Na kanwie coraz ciaśniej :) Te obrazki są kolejnym dowodem na to, jak szybko umyka czas - ani się spostrzegę a będę oprawiać gotowy haft!
A teraz, skoro obowiązek SALowy wypełniłam, mogę wracać do miśków ;) Ale powiem Wam szczerze, że krzyżykując zdążyłam już stęsknić się za szydełkiem! No i coś tam się w między czasie po troszeczku tworzy ;) Jak zdecyduję ostatecznie co to ma być to być może Wam pokażę ;)
Miłego wieczoru!
PS. Czy ktoś rozmawiał może z Wiosną? Dawno jej nie widziałam i trochę się martwię, bo się nie odzywa. Jeśli ktoś ma z Nią kontakt to proszę niech przekaże, że czekam na sygnał co tam u Niej słychać i serdecznie zapraszam na kawę!
niedziela, 3 marca 2013
SAL Lizzie Kate: W poszukiwaniu złota... oraz rezygnacja :(
Przyszła pora na prezentację kolejnego obrazka z Hanulowego SALu.
Tematyka obazka zachęciła mnie do zrobienia małego researchu - wiedziałam co nieco na temat Dnia Świętego Patryka, ale nigdy nie zaszkodzi dowiedzieć się więcej, prawda? :)
Oto jak wygląda obrazek:
Skoro mowa o trzech...
Dlatego właśnie obok skrzata na obrazu znajduje się wypełniona złotem sakiewka.
Wzór zakładał przyszycie w tym miejscu żółtych guziczków, które ja zastąpiłam złotą, metalizowaną muliną. Teraz skarb wesołego rudzielca skrzy się jak na złoto przystało :)
PS. Oficjalnie, choć z przykrością muszę ogłosić, że rezygnuję z kociego SALu. :( Głowę mam pełną pomysłów, na realizację których wciąż brakuje mi czasu. Moja Kobieta z Bukietem leży odłogiem i obawiam się, że nigdy jej nie ruszę jeśli będę starała się pociągnąć te dwa SALe. Bo jest jeszcze przecież szydełko i cała masa innych hand madowych technik, które mam ochotę poznać...
Mam nadzieję, że ta decyzja zostanie mi wybaczona...
Tematyka obazka zachęciła mnie do zrobienia małego researchu - wiedziałam co nieco na temat Dnia Świętego Patryka, ale nigdy nie zaszkodzi dowiedzieć się więcej, prawda? :)
Oto jak wygląda obrazek:
Dzień Świętego Patryka, który wypada 17 marca jest radosnym świętem irlandzkim. Tego dnia króluje kolol zielony, który jest narodowym kolorem Irlandii, charakteryzującym jej trawiaste krajobrazy oraz koniczynkę. Z koniczynką wiąże się legenda, wg której św. Patryk właśnie za pomocą tej roślinki tłumaczył poganom istotę jednego Boga w Trzech Osobach.
Moja kanwa zawiera już trzy obrazki :)
Z mojego wywiadu wynika, że marcowy obrazek przedstawia Leprikona.
Leprikony to brodate skrzaty odziane w zielone ubranie i kapelusz z koniczynką oraz szewski skórzany fartuch. Mają one przy sobie dwie magiczne sakiewki oraz młotek. Mówi się, że to one zostawiają garnek ze złotem na końcu tęczy. W ten dzień (Dzień Świętego Patryka - przy. Izzy) w Irlandii stawia się przed domem pułapki na Leprikona, aby dowiedzieć się od niego gdzie ukrył swój skarb.
Dlatego właśnie obok skrzata na obrazu znajduje się wypełniona złotem sakiewka.
Wzór zakładał przyszycie w tym miejscu żółtych guziczków, które ja zastąpiłam złotą, metalizowaną muliną. Teraz skarb wesołego rudzielca skrzy się jak na złoto przystało :)
I w ten sposób rozpoczynam marzec...
Dla mnie osobiście na marcowym obrazku powinien pojawić się bukiet tulipanów :) W Polsce Dzień Świętego Patryka nie jest obchodzony, więc miesiąc ten kojarzy mi się z Dniem Kobiet, a czymże dziś byłby Dzień Kobiet bez tulipanów ;)
Ja czekam jeszcze tylko na wyniki ostatniego egzaminu, a potem planuję same przyjemności :) Wiosna przyszła, więc nie może być inaczej :)
A jakie są Wasze plany na ten pierwszy wiosenny miesiąc?
Życzę Wam przyjemnej niedzieli!
PS. Oficjalnie, choć z przykrością muszę ogłosić, że rezygnuję z kociego SALu. :( Głowę mam pełną pomysłów, na realizację których wciąż brakuje mi czasu. Moja Kobieta z Bukietem leży odłogiem i obawiam się, że nigdy jej nie ruszę jeśli będę starała się pociągnąć te dwa SALe. Bo jest jeszcze przecież szydełko i cała masa innych hand madowych technik, które mam ochotę poznać...
Mam nadzieję, że ta decyzja zostanie mi wybaczona...
wtorek, 5 lutego 2013
SAL Lizzie Kate: W sercu maj
Przyszła pora na kolejną odsłonę SALu organizowanego przez Hanulka. Tym razem na ostatnią chwilę. Doszło do tego, że żeby wyrobić się w terminie stawiałam krzyżyki do późnej nocy, jednocześnie mniej lub bardziej angażując się w inne zajęcia ;) Postanowiłam więc, że za marcowy obrazek zabiorę się właściwie od razu, ale zaraz przyszła mi myśl, że to średnio możliwe, bo mnie kilka terminów jeszcze goni... Najważniejsze jednak, że zdążyłam :)
Lutowa kartka z kalendarza przedstawia ukwiecone serduszko. Nie bez przyczyny mówi się, że zakochani mają w sercu maj :) W lutym brakuje nam wiosny, ale przy okazji walentynek możemy ją trochę bardziej poczuć :) Niech więc nasze serca zakwitną :)
Wspominałam już chyba w zeszłym miesiącu, że bardzo podoba mi się kalendarz Lizzie Kate. Wzorki są naprawdę sympatyczne, kolory żywe i optymistyczne, a całość po prostu urocza. Cieszę się, że dołączyłam do tej zabawy :)
W tym miesiącu, w miejscu przeznaczonym na guziczki (z których zrezygnowałam w swoich obrazkach) przyszyłam po trzy zielone koraliki. Moim zdaniem prezentują się bardzo fajnie :) Może pomyślę nawet nad zakupem koralików w różnych kolorach, żeby uzupełnić nimi pozostałe obrazki :)
A tak wygląda moje serduszko :) Jeszcze ciepłe i to dosłownie, bo prosto spod żelazka ;)
Z przykrością muszę stwierdzić, że drugi SAL (Retro Koci Kalendarz) nie zostanie przeze mnie w tym miesiącu ukończony na czas. W sumie to poważnie zastanawiam się nad porzuceniem tego przedsięwzięcia - trochę to nie w moim stylu, ale chyba wolałabym ten czas przeznaczyć na Kobietę z bukietem, która leży porzucona i nie tknięta od momentu ostatniej wzmianki o niej na blogu...
Mam teraz gorący okres, ale w przyszłym tygodniu (choć raczej pod koniec) powinny zacząć pojawiać się tu moje zaległe twory szydełkowe :)
Lutowa kartka z kalendarza przedstawia ukwiecone serduszko. Nie bez przyczyny mówi się, że zakochani mają w sercu maj :) W lutym brakuje nam wiosny, ale przy okazji walentynek możemy ją trochę bardziej poczuć :) Niech więc nasze serca zakwitną :)
Wspominałam już chyba w zeszłym miesiącu, że bardzo podoba mi się kalendarz Lizzie Kate. Wzorki są naprawdę sympatyczne, kolory żywe i optymistyczne, a całość po prostu urocza. Cieszę się, że dołączyłam do tej zabawy :)
W tym miesiącu, w miejscu przeznaczonym na guziczki (z których zrezygnowałam w swoich obrazkach) przyszyłam po trzy zielone koraliki. Moim zdaniem prezentują się bardzo fajnie :) Może pomyślę nawet nad zakupem koralików w różnych kolorach, żeby uzupełnić nimi pozostałe obrazki :)
A tak wygląda moje serduszko :) Jeszcze ciepłe i to dosłownie, bo prosto spod żelazka ;)
I dla porównania zdjęcie zrobione bez lampy, jako dowód tego jak sztuczne światło zakłamuje kolory:
I zaczyna nam się już tworzyć kalendarz :)
Mam teraz gorący okres, ale w przyszłym tygodniu (choć raczej pod koniec) powinny zacząć pojawiać się tu moje zaległe twory szydełkowe :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

