Będąc już "dużą dziewczynką" poczułam ZEW. Zaraziłam się. Postanowiłam spróbować. Najpierw pojedynczo, potem całymi stadami. W ten sposób poznawałam nowe techniki rękodzielnicze. Nadal jest wiele takich, które pozostają dla mnie tajemnicą. Być może kiedyś po nie sięgnę. Póki co cieszę się tymi które zmam, zgłębiam je i... nieustannie żałuję, że mam dla nich tak mało czasu!

Każdą chwilę poświęcam na pasję! Witam Cię w moim rękodzielniczym świecie przyjemności :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dwa miesiące. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dwa miesiące. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 kwietnia 2014

Piękna galeria z moim udziałem ;)

Minęła już chwila, ale jakoś nie mogłam dotrzeć tu, żeby galerię zamieścić. Skończyło się wspólne dzierganie u karto_flanej, swój szal już zaprezentowała TUTAJ, a teraz pora zaprezentować galerię wszystkich wspaniałych szali :) Czuję się zaszczycona, że mogę mieć w niej swoje miejsce :)   Więcej szczegółów odnośnie zakończonego wyzwania znajdziecie u organizatorki w poście podsumowującym, a ja zapraszam do oglądania zdjęć, bo nie mogę odmówić sobie przyjemności opublikowania u siebie wspólnej galerii :)

Szal organizatorki karto_flanej






Szal CreaDivy



Szal Julii Pernix (z którą dziergałam nawet "bardziej wspólnie" niż z pozostałymi ;))


A na koniec jeszcze raz, moje Złotko

I zbliżenie na coś, czego wcześniej nie było dokładnie widać - szal ma swoją osobistą broszkę ;)




środa, 19 grudnia 2012

Anioł Stróż dla Jasia

Wreszcie się udało :) Mój pierwszy haft, że tak powiem duży, został skończony, zapakowany w ramkę i czeka grzecznie na święta - ma być prezentem gwiazdkowym dla mojego chrześniaka :)

Powiem szczerze, że kiedy wzór do mnie przyszedł i go rozpakowałam to się przeraziłam i stwierdziłam, że prędzej oczopląsu dostanę niż go rozczytam :) Pierwszym wrażeniem było więc "olaboga na co ja się porywam", ale zostało natychmiast wyparte przez "challenge accepted" :) Stwierdziłam, że im trudniej, tym satysfakcja większa i w ogóle nie przyjęłam do wiadomości, że całe przedsięwzięcie może zakończyć się porażką :)

Pracę nad tym wzorem rozpoczęłam 7 października. Skończyłam w ubiegłą niedzielę, po 10 tygodniach. Bywało różnie. Kiedy pewnej niedzieli, będąc zupełnie wolna od zobowiązań wszelakich, postanowiłam nie robić nic poza haftowaniem ukręciłam sama na siebie bicz :) Ok. 20-tej zorientowałam się, że praca całego dnia poszła na marne, bo już na samym początku popełniłam błąd, którego nie dało się zamaskować żadnym sprytnym mykiem. Cały wieczór spędziłam na pruciu, a potem nie tknęłam igły przez cały tydzień ;) To był mój jedyny taki kryzys. Teraz, kiedy już skończyłam, mogę powiedzieć, że mam dość aniołów i z całą pewnością w ciągu najbliższych miesięcy nie zamarzy mi się stworzenie kolejnego :)) Za to bardzo mnie ciągnie do nowych wzorów i musiałam się mocno powstrzymywać żeby nie rzucić Anioła Stróża tuż przed skończeniem i nie zacząć czegoś innego. :)

Ale może teraz do konkretów...

Według danych producenta obrazek ma wymiary 33x33 cm... Hmm... Nie wiem jakim centymetrem mierzone... :)

Wykonany na granatowej kanwie Aida 18, muliną DMC, po wykończeniu mieści się w ramce 30x30 cm, a sam haft ma średnicę  ok. 26 cm.


Zaczęłam wyszywanie obrazka od dolnej połowy. Potem się okazało, że to dobra decyzja (choć zupełnie spontaniczna ;)), bo jak skończyłam połowę, zorientowałam się, że druga połowa jest "mniejsza" ;) Była mniej skomplikowana i zaraz zrobiło się bardzie "z górki" :)

Pierwsza dokumentacja postępów :) Zdjęcie z 10.11.2012 r.
Drugie zdjęcie, datowane na 23.11.2012 r.
Na drugim zdjęciu pojawił się już Anioł, jednak jeszcze skrzydeł mi brak ;) Poza tym jak dla mnie to on na tym etapie był trochę creepy, nie sądzicie ;)

Ostatecznie obrazek przedstawia się następująco:

Już wyprany i wyprasowany, gotowy do oprawienia...
... i w ramce :)

Cały obrazek aż roi się od błędów, ale nad tym nie będę się rozwodzić :)) Efekt końcowy bardzo mnie zadowala. A uczucie ulgi, kiedy udało mi się go wreszcie skończyć i na dodatek zdążyć przed świętami, było bezcenne :)

Jeszcze kilka zbliżeń i detali :)
















Mam nadzieję, że ten prezent po latach okaże się dla małego Jasia fajną pamiątką :) Ja dołożyłam wszelkich starań żeby tak się stało. Doszło nawet do tego, że do haftowanego chłopca mówiłam "Oj, Jasiu, Jasiu..." :)



A tymczasem tu, na dniach, pojawi się coś niehafciarskiego, ale handmadowego :)


Edit: Zapomniałam dodać, że wzór zawierał french knoty - sztuk całe pięć ;) Powiedzmy, że w tych pięciu punktach powstały właśnie one... ;)