Będąc już "dużą dziewczynką" poczułam ZEW. Zaraziłam się. Postanowiłam spróbować. Najpierw pojedynczo, potem całymi stadami. W ten sposób poznawałam nowe techniki rękodzielnicze. Nadal jest wiele takich, które pozostają dla mnie tajemnicą. Być może kiedyś po nie sięgnę. Póki co cieszę się tymi które zmam, zgłębiam je i... nieustannie żałuję, że mam dla nich tak mało czasu!

Każdą chwilę poświęcam na pasję! Witam Cię w moim rękodzielniczym świecie przyjemności :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otul jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otul jesień. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 września 2015

Otul jesień: wielka porażka i równie wielka wygrana ;)

Ile to już czasu minęło? Wcale nie będę liczyć i głośno nie powiem, że prawie rok. Udzieg, który dziś zaprezentuje ma u mnie bardzo długą historię, ale już wiem, że to nie jedyny, który tworzy się burzliwie ;) Historię wyzwaniowego swetra znajdziecie TU - w zeszłorocznych postach.
Powstał. Został spruty. Powstał. Ale nie na czas. A potem jeszcze wypadałoby zdjęcia zrobić. Jednym słowem poległam po całości. Jako organizatorka wyzwania powinnam się lepiej spisać - tak uważam i nic mnie w moich oczach nie usprawiedliwi i nie rozgrzeszy ;)
Przyjęłam jednak tę porażkę, przetrawiłam ją, dojrzałam też do prezentacji swetra i... być może reaktywacji bloga? ;) Chyba dobrym na to sposobem będzie wzięcie udziału we "Wspólnym dzierganiu i czytaniu u Maknety"... Dziś już piątek, więc od przyszłego tygodnia..? Ale żeby nie odkładać "do juta" już dziś blog prezentuje się w nowej odsłonie. Nowa szata na zachętę, żebym poczuła świeży powiew i nabrała znów wiatru w żagle :)))

Ale wracając do swetra! Choć organizacja wyzwania mnie rozłożyła, to jednak sweter powstał i na dodatek nadaje się do noszenia! :D I to jest powód do dumy, to jest ta moja wygrana! Bo przecież to był pierwszy taki mój wielki projekt ciuchowy, jest się z czego cieszyć. Więc się cieszę :)

Sweter przez rok od powstania swoje przedszedł :D Był moim bazowym ciuchem jesienno-zimowym, więc jak najbardziej wpisał się w temat wyzwania - otulił ponure miesiące :) Jakoś w połowie sezonu odkryłam dlaczego musiałam wydłużać rękawy w stosunku do rozpisanego wzoru (i to o jakieś 10 cm!). Stało się to zupełnie przypadkiem, kiedy to moja mama postanowiła zrobić mi przyjemność i mi ten sweter wyprała. Co prawda ręcznie (bo do takiego prania został odłożony), ale za to... mokrusieńkiego powiesiła go pod prysznicem na wieszaku ubraniowym do wyschnięcia. Jako że sam sweter waży coś koło 700 gram, to mokry osiąga wagę słonia... efekt był do przewidzenia, całość wydłużyła się o 10-15 cm. Rękawy też! :D Na szczęście nie wpłynęło to na użytkowość swetra - jedynie rękawy muszę wywijać, ale w takiej wersji też się nieźle prezentują :)

Chcielibyście wreszcie zobaczyć ten sweter? Proszę bardzo! Zdjęć trochę będzie....

Pierwsze - w zimowej scenerii, bo to właśnie zimą, w Pierwszy Dzień Bożego Narodzenia, kiedy to święta zaskoczyły nas śniegiem natchnęło mnie do urządzenia sesji. Ostatecznie jednak zdjęcia nie wylądowały na blogu, co zamknęłoby temat wyzwania z mojej strony. Po prostu nie byłam zadowolona z efektów. Fotograf nie przejawiał chęci współpracy, a i dla mnie nie był to najlepszy dzień. Jednak żeby udowodnić, że miałam zamiar...



kici, kici... któż to się tam czai pod świerkowymi gałązkami? ;)


Mamy i małego rozrabiakę :) 


Do sesji z prawdziwego zdarzenia doszło pod koniec sierpnia, w czasie wakacji moich i F. Za plener posłużył nam ogród wokół domu, w którym wynajmowaliśmy pokój. I tym razem z efektów jestem zadowolona. BARDZO! :)



Widzicie zakładkę na rękawie? Nie planowałam jej :D Po prostu w połowie wszywania pierwszego rękawa stwierdziłam, że pojawi mi się nadmiar. Już tak bardzo chciałam mieć przygodę ze swetrem za sobą, że zrobiłam zakładkę zamiast pruć :D Przy drugim rękawie postarałam się żeby wyszło tak samo i w ten sposób dodałam do projektu coś całkiem od siebie :D 


W użytkowaniu rękaw jest jeszcze dłuższy... zawsze można podwinąć :D



Kokosowe guziczki dodają mu uroku - lubię je!


Pod światło - pięknie!






Zapamiętajcie to krzesło, pojawi się w jeszcze jednym sweterkowym poście :D

Uff... Udało się! Wyszydełkowałam sweter, zrobiłam mu sesję i napisałam posta! Tak! To jest sukces! A jeśli ktoś dotrwał do końca i przeczytał wszystko co napisałam, to też może sobie dziś w kalendarzu sukces wpisać :)

Pozdrawiam!

Izzy



piątek, 10 października 2014

Otul jesień - podsumowanie wyzwania, galeria swetrów i losowanie nagród :)



Dawno, dawno temu... :D Minęło naprawdę wiele czasu odkąd pojawiła się wizja organizacji wyzwania. Czas ten upłynął bardzo szybko i dziś, nie dość, że minął termin jego zakończenia, to jeszcze mamy zaległości z rozstrzygnięciem i prezentacją efektów. Cóż... może kiedyś ktoś będzie nas stawiał za przykład w kategorii "jak NIE organizować blogowych zabaw" :D
Mam nadzieję, że w ostatecznym rozrachunku żadna z uczestniczek nie żałuje, że się zapisała, a organizatorkom zostaną wybaczone niedociągnięcia ;)

Do zorganizowanego przez nas wyzwania dołączyło 7 osób, oto zestawienie:
  1. CreaDiva - zadanie ukończone
  2. Asia Konieczna - było naprawdę blisko....gratulacje!
  3. Kijankowo - zadanie wykonane 
  4. Beva - skończyła i już zdążyła zapomnieć, że robiła :P Ekspres! 
  5. Maria Ronja - brak danych :(
  6. karto_flana - sweter gotowy na czas :) 
  7. Olaboga - niewiele brakowało, szkoda! Ale gratulacje się należą :)

Jak widać, do losowania nagród zakwalifikowały się 4 osoby. 

Zanim jednak przejdziemy do rozdawania nagród, pooglądajmy cuda, jakie zostały stworzone w ramach wyzwania :) Zdjęcia wg kolejności zgłoszenia do zabawy :)



Soczysto-czerwone dzieło CreaDivy




Sprawiający nie lada trudność w uchwyceniu koloru, morski sweter Kijankowo


Kolejny morski, który się uparł żeby być niebieskim -  w wykonaniu Bevy


Najbardziej zwariowany, pasiasty sweter karto_flanej



A teraz to, na co zawsze czeka się najbardziej ;) Przyznam, że emocje w czasie losowania były wielkie :) Żałujemy bardzo, że nie nagrodzimy wszystkich ukończonych prac, tym bardziej, że tylko jedna z uczestniczek zakwalifikowanych do losowania zostanie bez nagrody :( Wspólnie doszłyśmy jednak do wniosku, że zmienianie zasad wyzwania post factum będzie bardzo niesprawiedliwe i musimy trzymać się pierwotnego regulaminu.

Zapraszam Was na relację z losowania :)

Przygotowania...






i najbardziej emocjonująca część... losowanie!


Gratulujemy!!! :))))
Wszystkie wylosowane uczestniczki prosimy o bezpośredni kontakt z "fundatorką" Waszych nagród ;)
Adresy mailowe do kontaktu znajdziecie na poniższej grafice:



A na zakończenie pozostaje mi tylko podziękować.
Dziękuję Julii Pernix za wspólną organizację wyzwania, które od samego początku budziło wiele emocji :)
Dziękuję Sylwii z galeryjki za miastem, za ufundowanie nagród i promocję wyzwania :)
Ale przede wszystkim dziękuję Wam, Uczestniczkom! Bo przecież bez Was nie byłoby żadnego wyzwania i żadnej zabawy. Ba! Praktycznie nie byłoby żadnego swetra :D Dziękuję zatem, że się zgłosiłyście i wytrwałyście do końca, pomimo różnych trudności, które pojawiały się po drodze :) Mam nadzieję, że nosząc swoje swetry będziecie ciepło myślały o naszym wyzwaniu :)

A jeśli chodzi o mój sweter... pojawi się, na pewno :) Wkrótce pokażę Wam co mam teraz, a jak już uda mi się go skończyć to na pewno urządzę mu sesję plenerową... tylko nie wiem czy wtedy w ogóle będą jeszcze jakieś liście na drzewach,.. :D


środa, 8 października 2014

Wyzwanie MANDALA - odcinek 2: W biegu

Witajcie!
Zbliża się 10. więc poświęciłam kilka chwil na pracę nad wyzwaniową mandalą. Robótkowo u mnie ostatnio dość monotonnie (pomijając już fakt, że generalnie okropnie mało czasu mam żeby zrobić cokolwiek, a niedokończone projekty krzyczą do mnie z różnych kątów), więc te kilka rzędów mandali było fajną odskocznią :)
Nie jestem całkiem pewna, czy w tym momencie zestawienie kolorystycznie wypada korzystnie, ale pruć nie zamierzam ;) Zrobiło się słodko-różowo-cukierkowo, zupełnie nie w moim stylu, ale pocieszam się, że to dopiero drugi etap i róż zostanie jeszcze złamany kolejnymi rządkami :)

Tak prezentuje się moja mandala w tym momencie :)




I jeszcze parę słów w sprawie wyzwania Otul jesień:
Przede wszystkim - PRZEPRASZAM! Sumienie mnie gryzie w związku z zaniedbaniem tego tematu. Dołożę wszelkich starań żeby w tym tygodniu urządzić z Julią losowanie i stworzyć galerię swetrów. Jednak jeśli nie uda mi się to do jutra to już w tym tygodniu nie będzie możliwe :/ Gonię, ciągle gonię... Ale spróbuję to wszystko jak najszybciej ogarnąć :)



wtorek, 30 września 2014

Otul jesień: Finisz

Witajcie!
Dziś bardzo krótko i tylko organizacyjnie. Wyzwanie zorganizowane pod hasłem "Otul jesień" dobiega końca. Różne są efekty naszych wspólnych zmagań ze swetrem i trochę czasu zajmie nam-organizatorkom podsumowanie całej akcji. Dziś prosimy tylko o podlinkowanie pod tym postem postów z "dowodami" zakwalifikowania się do udziału w losowaniu nagród ;) Mamy pogląd na to które z Was dokończyły już swoje swetry, ale bezpośrednie linki pozwolą nam szybciej przeprowadzić cały proces nagradzania i tworzenia posta ze wspólną galerią :)

Czekamy na Wasze sweterki :)


wtorek, 2 września 2014

Otul jesień - odcinek 5: Niewiadoma

Dziś z opóźnieniem, bo jakoś tak straciłam poczucie czasu ;)

W sprawie swetra mam niewiele do pokazania i chyba też niewiele do powiedzenia. W moim wypadku to jedna wielka niewiadoma. Nie wiem czy skończę w terminie, bo mi się priorytety pozmieniały. Nie przekreślam nic, po prostu nie zakładam, że muszę na siłę. Będzie jak będzie, jak skończę w listopadzie to też będzie mnie grzał ;)

Jako organizatorka tego wyzwania, które każdej chyba uczestniczce przyniosło różnorakie problemy, powinnam może mieć inne podejście, ale złapałam luz w tym temacie. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Dla mnie na przykład od wykonania tego zadania na czas ważniejsze jest spędzenie czasu z Kochanym Ropuchem, którego nie mam na co dzień. A skoro mamy urlop, mamy weekendy, to ja wtedy za szydełko się nie łapię (wyjątkiem była podróż wakacyjna, bo większość prezentowanych dziś postępów to efekty jazdy właśnie).

Dosyć tego gadania ;) Chyba się za bardzo rozpisuję, jakoś tak mam, że paplam strasznie w tych moich postach ;)

Sweter mój jest na etapie dość marnym, biorąc pod uwagę, że zaczynałam tak dawno temu ;) Jestem właśnie w połowie wzoru A.2. Jeszcze wiele do udziergania... Ciekawe co tym razem z mojej pracy wyniknie ;) Póki co robótka wykonywana według wskazówek dla rozmiaru L ma na dole (po złożeniu z założeniem dodania plisy pionowej) 54 cm szerokości, czyli tyle ile powinna mieś w rozmiarze S... Ze mną na prawdę jest coś nie tak :D



A na deser widoczki z Bieszczadów, które odwiedziła Mła wraz z Ropuchem ;)






PS. Przepraszam Was za mój brak aktywności. Jestem zupełnie zagubiona w blogosferze, nie wiem kto, co kiedy... Straciłam panowanie, odleciałam, choć tam na niebie, trzy zdjęcia powyżej, to wcale nie ja ;) Staram się jakoś wrócić, uporządkować, zacząć od siebie. Kiedyś my się uda ;) Póki co mam ochotę wystawić gdzieś ogłoszenie: "Tonę wolnego czasu kupię. W grę wchodzi zamiana na worek inspiracji i pomysłów" ;) Zrobić chciałabym milion rzeczy, nie wyrabiam się z zaledwie trzema zaczętymi...


piątek, 15 sierpnia 2014

Otul jesień - odcinek 4: Restart

Witajcie!

Dziś pojawiam się na szybko. Siedzę na walizce, wyjeżdżam jutro z samego rana. Wreszcie wyczekiwane wakacje! :) W związku z przygotowaniami i różnymi innymi zawirowaniami mój sierpień jest w tym roku ekstremalnie intensywny. Oby wszystko w pozytywną stronę się rozwijało nadal ;) Ale chwalić się na razie nie będę, coby nie zapeszyć ;)

Dziś pora na koleją odsłonę swetra. Podczas gdy większość z Was już kończy robotę ja mam znów tylko kłębuszek... a właściwie wielki kłębuch powstały po spruciu całej kamizelki. Kłębuch jedzie ze mną na wakacje - mam nadzieję zmniejszać jego objętość w czasie podróży, choć muszę przyznać, że dotąd nie szło mi jakoś szydełkowanie w aucie. Mam nadzieję, że się tym razem przemogę, w przeciwnym razie może się okazać, że się ze swetrem nie wyrobię...

Ale nie czas wyrokować. :)
Postanowiłam sobie w postach towarzyszących temu wyzwaniu zawsze umieszczać jedno "kominowane" zdjęcie  :) Tym razem moja włóczka wyszła nieco kosmicznie :)




Nadal towarzyszy mi dylemat co zrobić z tym moim swetrem. Bardzo się boję możliwości kolejnego prucia. Na pewno zwiększam szydełko, ale czy przy okazji zwiększyć też rozmiar? Będę to jeszcze analizować. 

Tymczasem zapraszam do linkowania Waszych postępów - niechże Wam pozazdroszczę ;)




czwartek, 31 lipca 2014

Otul jesień - odcinek 3: Pożegnalne zdjęcie

Wspóldziergającym już się "pochwaliłam", teraz przyszła pora na publiczną prezentację moich swetrowych "postępów"... Zrobiłam kamizelkę, teraz wszystko to spruję... A, taka mnie naszła ochota :P No dobra, nie wyszło, nie wiem dlaczego... Pierwszy raz w mojej szydełkowej karierze zaliczę takie prucie i to na dodatek przy pracy ściśle ze wzorem. Wielka tajemnica lesu...

Ale jak widać na zdjęciu, brakuje mi dość wiele... Standardowo noszę rozmiar S, sweter zrobiłam w rozmiarze M, brakuje mi 10 cm na długości i około 12 cm (z założeniem, że dojdzie jeszcze plisa) w obwodzie na wysokości biustu.

Oto więc moja największa porażka:


Przymiarka - dążyłam do zamknięcia całości w kamizelkę żeby upewnić się, że nic już z tego nie będzie...



Pod światło i w sztucznym świetle - żaden z kolorów nie odpowiada oryginałowi :D Kiepska dziś pogoda na sesje...

Odłożyłam tę moją porażkę i intensywnie zajmuję się innymi projektami. Ale nie łamię się i nie zniechęcam. Spruję całość i zacznę od początku... chyba zrobię L... i to większym szydełkiem... mam nadzieję, że mi włóczki nie zbraknie :/

poniedziałek, 14 lipca 2014

Otul jesień - odcinek 2: Sweter magisterski

Witajcie! :)
Zacząć muszę od tego, że dziś jest dla mnie dzień bardzo radosny - po wielu mękach, kłodach rzucanych pod nogi, po niekończących się narzekaniach i kilku dniach nerwów wreszcie udało mi się skończyć edukację. Dziś się obroniłam, uzyskałam tytuł magistra i ostatecznie skończyłam edukację - nie mam zamiaru nigdy więcej, nic... :D
Jestem dziś szczęśliwym, wolnym człowiekiem :) Teraz przede mną już same przyjemności związane z latem - za kilka dni wypada pewna ważna dla mnie data, weekend spędzę nad morzem, zaczynam już też odliczać dni do urlopu... Radość ogromna :)

Ale skoro zbliża się połowa miesiąca to pora zaprezentować efekty dziergania swetra :) Jak już się wcześniej  przyznałam - nie wytrzymałam i ucząc się do obrony jednocześnie zaliczałam kolejne rzędy w swetrze :) Na dzień dzisiejszy dobrnęłam do etapu, w którym nadeszła pora na podzielenie robótki i zrobienie miejsca na rękawy, więc już niebawem będę mogła przymierzyć "kamizelkę" :)

Muszę powiedzieć, że czekam na ten moment, ponieważ odnoszę wrażenie, że sweter jest jakiś taki... mały! I tu moje zdumienie nie ma końca - przecież większości z Was wychodzi on wg schematu o wiele za duży... coś jest chyba ze mną nie tak :/
Na razie nie porywam się na prucie, nie panikuję, bo po zmierzeniu robótki i swoich obwodów nie powinnam mieć wątpliwości, że na luzie w sweter wejdę. Jednak kiedy próbuję się nim owijać to rozmiar wydaje się być odpowiedni tylko na wysokości biustu, wszystko co poniżej rozłazi się niepokojąco.
Taki to zagadkowy sweter wybrałyśmy z Julią do wspólnego dziergania :D

A teraz już pora na kilka zdjęć mojego aktualnego udziergu :)

\



Lewa strona przemawia do mnie ślicznymi "bąbelkami", w które układają się słupki razem przerabiane :)



Pod światło z kolei pięknie widać ażur dolnej części - tu już prawa strona :)


I jeszcze takie jedno: "z głową w chmurach" ;) 


A gdyby któraś z Was nadal nie dziergała z nami, a miała ochotę - wciąż można się zapisać w tym poście :) Jak widać sweter rośnie bardzo szybko, więc brak czasu na pewno nie będzie problemem :)

Pozdrawiam z wielkim uśmiechem - mgr Izzy :)




wtorek, 1 lipca 2014

Otul jesień - odcinek 1: Nie wytrzymałam ;)

Witajcie! Czy ktoś z tu zaglądających wie, gdzie się podziało pierwsze półrocze 2014? Ach, czas ucieka tak szybko... szkoda, bo to jest dla mnie w gruncie rzeczy piękny czas :) Choć potrafię marudzić bardzo :P
W związku z tym, że najbliższe dwa tygodnie będą dla mnie stresujące i pracowite i nie powinnam robić nic co mnie może za bardzo pochłonąć i odciągnąć od rzeczy ważnych postanowiłam, że nie rozpocznę jeszcze pracy nad swetrem, który będziemy wspólnie dziergały w najbliższych tygodniach! Bardzo mocne to było postanowienie... póki się nie złamało :D Ale nie, nie ruszę... 
Jedyne co zrobiłam to próbka, żeby upewnić się, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, bo doszły mnie słuchy, że niekoniecznie tak musi być...
Na zdjęcie pierwsze załapała się więc próbka i włóczka przewinięta na kłębek (dwa motki, bo z jednego kłębuszek był smutnie malutki ;))


Zdjęcie, choć kombinowane, prawie idealnie oddaje piękną barwę mojej Karismy! Jestem w tym kolorze zakochana po uszy i we włóczce już też ;) Sweter mój będzie trochę kameleonem, ponieważ włóczka w zależności od światła przybiera różne odcienie od szarości po piękną głęboką morską zieleń. To będzie miła praca :)

A odnośnie kłębuszków... to dopiero mój drugi projekt, przy którym praktykować zaczęłam przewijanie włóczki... zupełnie nie wiem dlaczego wcześniej tego nie robiłam, bo komfort przy końcówce nitki jest niewyobrażalny :)


środa, 18 czerwca 2014

Oszalałam

Zapewne oszalałam, taką sobie sama diagnozę wystawiłam ;) Bo przecież wokół mnie kilka rozpoczętych robótek różnego rodzaju, do rąk pcha się cudna KARISMA, z której powstanie wyzwaniowy sweter (czy jest jeszcze ktoś, kto nie wie o akcji "Otul jesień"? No to klikamy prędziutko i się zapisujemy :)) a dziś zakorzenił się w mojej głowie pomysł na kolejny duży projekt. Oszalałam!

Kilka dni temu widziałam w fejsbukowiej grupie szydełkowej sukienkę. Wyczytałam tam też, że opis jej wykonania znajduje się w najnowszym wydaniu Małej Diany... Byłabym o sukience zapomniała, gdyby nie to, że byłam dziś przypadkiem w sklepie i przypadkiem w ręce wpadła mi Mała Diana... kupiłam, stwierdziłam, że pewnie zrobię ją za 5 lat :D A potem przypomniałam sobie, że prawdopodobnie we wrześniu będę szła na wesele. Mogłabym sobie tę sukienkę na wesele wydziergać... No i przepadłam! Oszalałam!


Aktualnie rozglądam się za włóczką. Chciałabym bardzo zrobić ją z takiej nitki na jaką jest wzór rozpisany, a ta niestety w Polsce niedostępna. Napisałam to jednego internetowego sklepu, który dystrybuuje włóczki tego producenta - może ściągną ;) A jak nie, to będę szukać zamiennika... A sukienkę mieć będę! :D

Nie wspomnę już, że w tej Dianie jest taki jeden piękny sweterek... Oszalałam!
Specjalnie dla Asi sweterek:

niedziela, 15 czerwca 2014

Otul jesień

Dla każdej z nas dzierganie ma inne znaczenie. Jednak nie pomylę się chyba, jeśli stwierdzę, że przede wszystkim sprawia nam wszystkim przyjemność. Wykorzystujemy umiejętność szydełkowania na przeróżne sposoby, ale niezależnie, czy jest to sposób na biznes czy rekreacja, z której rodzą się prezenty dla bliskich, zawsze kieruje nami pasja.

Biorąc niedawno udział we wspólnym dzierganiu zorganizowanym przez karto_flaną, odkryłam, że przyjemność tworzenia może być jeszcze większa, jeśli dzierga się razem :) To była piękna zabawa zwieńczona sukcesem, którym była wspólna galeria szali.


Już wcześniej Julia wspominała mi, że miałaby ochotę coś podobnego zorganizować, że mogłybyśmy razem... Wspólny udział w szalowym dzierganiu był impulsem do wcielenia tego planu w życie. I tym sposobem możemy dziś zaprosić Was do udziału we wspólnym dzierganiu pod hasłem "Otul jesień".




***

Mogę podpisać się pod wszystkim. Chciałam koniecznie zrobić coś z Izzy w stylu wspólnego konkursu czy dziergania, jednak była to tylko myśl na nieokreśloną przyszłość. Dopiero dzierganie szali i zaskoczenie, jak różnorodnie można wykonać rzecz według tego samego wzoru oraz radość towarzysząca podglądaniu rezultatów u współuczestniczek, sprawiły, że zaczęłam myśleć intensywniej o naszej akcji. Okazało się, ze obie mamy na to tak samo wielką ochotę, więc decyzja zapadła szybko, a jest wcielona w życie tak, by dać każdemu szansę dołączenie do szydełkowego wyzwania.
Najważniejszy okazał się wybór wzoru i rzeczy, którą będziemy wspólnie robić. Po pierwsze liczy się funkcjonalność, po drugie piękno, a po trzecie klasyka. Wiadomo, o gustach się nie dyskutuje, a są one różne, ale, tak sądzę, że udało nam się wybrać coś, co może zainteresować większość miłośniczek szydełka. Idealny ocieplacz, który doda uroku każdej z nas lub naszym mamom, ciociom, córkom czy przyjaciółkom. Mam nadzieję, że będzie nas wiele, a warunki wspólnego dziergania, zwieńczone dodatkowymi przyjemnościami zachęcą Was do uczestnictwa. W tym miejscu dziękuję Izzy za pomysł na wsparcie naszych działań dodatkowym ogniwem w postaci patrona, o którym dowiecie się kilka akapitów dalej. ;) Mobilizujcie swoje blogowe koleżanki i do dzieła!

***


Zasady zabawy są proste: chwyć szydełko i twórz! :) Nieważne, na jakim poziomie zaawansowania są Twoje umiejętności - na pewno sobie poradzisz, a gdyby pojawiły się jakieś problemy, to wspólnie znajdziemy na nie rozwiązanie :) Wystarczy ochota, aby tegoroczną jesienią otulić się własnoręcznie wydzierganym sweterkiem :) A ma to być sweter nie byle jaki, bo projektu DROPS:
Instrukcje jego wykonania oraz spis włóczek nadających się do projektu znajdziecie TUTAJ - KLIK!

Choć chcemy, aby naszemu wyzwaniu towarzyszyła wolność i dowolność, warto wypunktować kilka zasad...

  1. Zapisywać się do wspólnego dziergania można od dziś, tj. 15 czerwca do... kiedy tylko przyjdzie ochota ;) Nie ustalamy daty zamknięcia listy dziergających z nami. Jedynym sztywnym terminem jest 30 września, kiedy to nasza zabawa ma się zakończyć, a światło dzienne ujrzy całe stadko wspólnie wydzierganych sweterków :)
  2. Aby dzierganie odbywało się rzeczywiście jak najbardziej wspólnie, każdego 1-go i 15-go dnia miesiąca (plus minus kilka dni) publikujemy posta z postępami prac. Nie jest to konieczne, ale to świetna sprawa, by móc podglądać, jak na poszczególnych etapach różnią się z założenia takie same robótki :)
  3. Będziemy wdzięczne za zamieszczenie banerka, informującego o wyzwaniu na Waszych blogach, z odnośnikiem do jednego z postów informujących o wyzwaniu. Rozsiewajcie wici wśród znajomych miłośniczek heklowania!


I teraz rzecz najprzyjemniejsza! Nagrodą za udział w naszej zabawie będzie nie tylko posiadanie własnego, pięknego sweterka! Razem z Julią Pernix postanowiłyśmy ufundować włóczkowe upominki dla dwóch losowo wyłonionych uczestniczek! W skład każdej z nich wchodził będzie zestaw 4 motków (200 gram) włóczki widocznych na poniższych zdjęciach. Do przesyłki dołączymy również nagrody niespodzianki! :)















Ale to jeszcze nie wszystko!
UWAGA! 
Patronat nad naszą akcją objęła Sylwia prowadząca bloga galeryjka za miastem, która dystrybuuje włóczki marki DROPS na terenie Polski. Sylwia nie dość, że z ochotą zgodziła się ufundować nagrodę dla jednej z Was to jeszcze zwaliła nas z nóg swoją hojnością!
UWAGA! 
Każda z uczestniczek wspólnego dziergania na hasło otul jesień  otrzyma 30% rabat na zakup włóczek DROPS potrzebnych do wykonania swetra. Włóczki są już w drodze, uzbrójcie się w cierpliwość, w ciągu tygodnia powinny być dostępne w sklepie galeryjki. Kod rabatowy ważny jest do 15 września! Ale to nie wszystko....
PONADTO 
wśród biorących udział w wyzwaniu zostanie wylosowana szczęściara, do której poleci kupon o wartości 50 zł na zakupy w sklepie galeryjki !!!




Czy któraś z Was ma jeszcze wątpliwości, czy chce wspólnie z nami otulić się na jesień? ;)
Zapisywać możecie się pod tym postem :)



Info z 09.10.2014: w związku z przerażającą ilością spamu pod tym postem, zablokowałam możliwość dodawania komentarzy. Ale skoro akcja się zakończyła to chyba już mogę to zrobić bez wyrzutów sumienia :D