Będąc już "dużą dziewczynką" poczułam ZEW. Zaraziłam się. Postanowiłam spróbować. Najpierw pojedynczo, potem całymi stadami. W ten sposób poznawałam nowe techniki rękodzielnicze. Nadal jest wiele takich, które pozostają dla mnie tajemnicą. Być może kiedyś po nie sięgnę. Póki co cieszę się tymi które zmam, zgłębiam je i... nieustannie żałuję, że mam dla nich tak mało czasu!

Każdą chwilę poświęcam na pasję! Witam Cię w moim rękodzielniczym świecie przyjemności :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 września 2014

Otul jesień - odcinek 5: Niewiadoma

Dziś z opóźnieniem, bo jakoś tak straciłam poczucie czasu ;)

W sprawie swetra mam niewiele do pokazania i chyba też niewiele do powiedzenia. W moim wypadku to jedna wielka niewiadoma. Nie wiem czy skończę w terminie, bo mi się priorytety pozmieniały. Nie przekreślam nic, po prostu nie zakładam, że muszę na siłę. Będzie jak będzie, jak skończę w listopadzie to też będzie mnie grzał ;)

Jako organizatorka tego wyzwania, które każdej chyba uczestniczce przyniosło różnorakie problemy, powinnam może mieć inne podejście, ale złapałam luz w tym temacie. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Dla mnie na przykład od wykonania tego zadania na czas ważniejsze jest spędzenie czasu z Kochanym Ropuchem, którego nie mam na co dzień. A skoro mamy urlop, mamy weekendy, to ja wtedy za szydełko się nie łapię (wyjątkiem była podróż wakacyjna, bo większość prezentowanych dziś postępów to efekty jazdy właśnie).

Dosyć tego gadania ;) Chyba się za bardzo rozpisuję, jakoś tak mam, że paplam strasznie w tych moich postach ;)

Sweter mój jest na etapie dość marnym, biorąc pod uwagę, że zaczynałam tak dawno temu ;) Jestem właśnie w połowie wzoru A.2. Jeszcze wiele do udziergania... Ciekawe co tym razem z mojej pracy wyniknie ;) Póki co robótka wykonywana według wskazówek dla rozmiaru L ma na dole (po złożeniu z założeniem dodania plisy pionowej) 54 cm szerokości, czyli tyle ile powinna mieś w rozmiarze S... Ze mną na prawdę jest coś nie tak :D



A na deser widoczki z Bieszczadów, które odwiedziła Mła wraz z Ropuchem ;)






PS. Przepraszam Was za mój brak aktywności. Jestem zupełnie zagubiona w blogosferze, nie wiem kto, co kiedy... Straciłam panowanie, odleciałam, choć tam na niebie, trzy zdjęcia powyżej, to wcale nie ja ;) Staram się jakoś wrócić, uporządkować, zacząć od siebie. Kiedyś my się uda ;) Póki co mam ochotę wystawić gdzieś ogłoszenie: "Tonę wolnego czasu kupię. W grę wchodzi zamiana na worek inspiracji i pomysłów" ;) Zrobić chciałabym milion rzeczy, nie wyrabiam się z zaledwie trzema zaczętymi...