Posta tego dedykuję reniari z bloga Creaturra, która zmotywowała mnie do szybkiej jego publikacji ;)
To będzie długa historia, więc spokojnie możecie sobie zaparzyć herbatkę przed jej rozpoczęciem :D
Dawno, dawno temu... kiedy przymierzałam się wraz z Julią Pernix do rozpoczęcia wyzwania "Otul jesień", mój F. zwany Ropuszkiem oglądając wybrany do wyzwania projekt, stwierdził, że też chciałby taki sweter, tyle że męski. No, wiadomo! ;) Wiadomo też, że miałam już wtedy w bliżej nieokreślonym planie wykonanie dla niego takiego swetra. Jako, że wielkimi krokami zbliżały się Jego urodziny, plan ten stał się bardziej rzeczywisty.
Dłuuuugie godziny spędziłam na szukaniu wzoru. Chciałam czegoś szydełkowego, bo przecież na drutach wówczas zrobiłam tylko i wyłącznie jedną chustę. Jednak NIE MA ładnych wzorów szydełkowych dedykowanych mężczyznom. Nie ma! Szukając tak i szukając wpadłam na wzór, w którym się zakochałam. Edward od DROPSa! Wzór na druty, więc bardzo nieosiągalny. Patrzyłam na niego tęsknie i żaliłam się mamie, a ona do mnie rzekła tymi słowy: "Przecież dasz radę, kupuj włóczkę i dziergaj!". Cytat niedokładny, ale sens ten sam. Właśnie tego potrzebowałam ;)
U chmurki kupiłam 10 moteczków włóczki Alpaca DROPS, a kiedy paczka do mnie dotarła nie mogłam przestać przytulać się do tych cudownie miękkich moteczków!
Był początek sierpnia, kiedy zaczynałam dziergać. Urodziny F. przypadają pod koniec listopada, więc pozornie miałam wiele czasu, jednak po drodze wypadały mi 3 tygodnie urlopu wspólnie spędzanego (a więc czas, kiedy Alpaca była zakopana głęboko w kufrze ;)), wspólne weekendy i początki wspólnego mieszkania. Wyszło na to, że tydzień przed urodzinami podstępem wracałam do domu rodzinnego po to żeby gorączkowo zszywać sweter, aby tylko zdążyć.
Z etapowych zdjęć mam tylko jedno - blokującego się rękawa, a właściwie dwóch, położonych na sobie :D
A potem... potem były urodziny, a obdarowany stwierdził, że nie będzie swetra nosił... nie będzie nosił często żeby nie zniszczyć ;) Oszczędza go bardzo, tak bardzo, że pewnie nigdy go nie zniszczy, tym bardziej, że włóczka taka...
Jestem w 100% zakochana w Alpace. Prawie od zawsze wiem, że tylko z naturalnych włókien będę tworzyć, ewentualnie z mieszanek o dużej zawartości natury. Nie da się porównać jakości takiej 100% alpaki z najlepszym nawet akrylem, nie da się i już :) Ta nitka jest chyba wieczna. Mocna, niezniszczalna, a jednocześnie mięciutka, przyjemna, przytulaśna. Fakt, trochę zalatuje zwierzem, ale powiedzmy, że w męskich wyrobach to może działać na plus :D
Sweter po wręczeniu długo czekał na sesję. Raz, że pogoda nie dopisywała, albo czasu brakło. Ale poza tym model baaaaardzo był niechętny. Jednak wyciągnęłam go do parku w ostatni weekend i zmusiłam do prezentacji mego wyrobu ;) Udało mi się zrobić całe 4 zdjęcia, wszystkie wyrażające postawę: "Już? Skończyłaś? Mogę to zdjąć? Ludzie się patrzą! Mogę?" :P
Cóż, popracujemy nad tym... będę musiała w tym celu wydziergać kolejny sweter, ale mogę się poświęcić :P
No to do oglądania...
A tu już sesja leżakowo-trawkowa ;)
Tak, jestem dumna z tego swetra tak bardzo, że mogłabym "pęc" ;) Na takich cienkich drutach (3,5 mm, 2,5 mm na ściągaczach) udało mi się taaaakie hektary dzianiny upleść i to w dodatku tak równo... no dobra, prawda jest taka, ze zaczęłam robić sweter od tyłu. I ten tył nie prezentuje się już tak ładnie. Oczka krzywe, dziurawe, rozlazłe. Jaki był mój szok kiedy po zrobieniu przodu okazało się, że jest on o ok. 10 cm węższy od tyłu to możecie sobie wyobrazić. Nie miałam już czasu na prucie i dzierganie od nowa, choć powinnam to zrobić. Musiałam pogodzić się z tym, ze plecy F będą świadczyły o mej niedoskonałości :P Nadprogramowe 10 cm ukryłam tworząc na zszyciach coś w rodzaju zaszewek. Trochę to niestety widać, ale plus taki, że jakby zaszła taka potrzeba (za 30 lat, nie wcześniej! :D) to można zaszewki puścić i zrobić miejsce dla brzucha :D
Koniec gadania, oglądamy dalej...
Bardzo mi się podoba ta wstawka "fantazyjna" ;) Włóczkożerne to było okropnie, po zrobieniu dwóch rzędów swetra przybywało mi tyle jakbym zrobiła jeden, ale za to efekt fajny :)
Na zakończenie tego ociekającego nieskromnością i pychą posta mogę tylko dodać, że nie możecie wtulić policzków w ten sweter. Kto zna się z Alpacą ten wie, jakie to przyjemne uczucie.
A ja nie kończę mojej przygody z DROPSem. Uwielbiam te włóczki i uwielbiam ich projekty. Pomijając sweter z wyzwania "Otul jesień" (który też muszę w końcu zaprezentować...) mam "w kolejce" już trzy projekty, które MUSZĘ zrealizować. Jeden już się dzierga, na drugi właśnie przed chwilą zamówiłam włóczkę. ;)
A ja nie kończę mojej przygody z DROPSem. Uwielbiam te włóczki i uwielbiam ich projekty. Pomijając sweter z wyzwania "Otul jesień" (który też muszę w końcu zaprezentować...) mam "w kolejce" już trzy projekty, które MUSZĘ zrealizować. Jeden już się dzierga, na drugi właśnie przed chwilą zamówiłam włóczkę. ;)
PS. Dawno nie napisałam tak długaśnego posta! Ufff... tylko czy ktoś to wszystko przeczyta? :P





.jpg)




