Kiedy myślę "dom" zawsze w głowie pojawiają się dźwięki tej dziecięcej piosenki (klikając w tekst można odsłuchać jej fragmentu). Pamiętam, że znajdowała się ona w moim podręczniku do muzyki we wczesne podstawówce, do którego dołączona była kaseta magnetofonowa z nagraniami. Dawne czasy, dziś dzieci nawet nie wiedzą co to są kasety :D
Dom... mimo że jestem językową patriotką, jak ja to nazywam, to bardzo podoba mi się rozróżnienie występujące w języku angielskim. Dom, house, HOME! Bo dom-house "to sufit ściany...", ale dopiero dom-home to ciepło, bliskość, miłość... Oby każdy z nas miał nie tylko dach nad głową, ale również prawdziwy dom, do którego zawsze będzie mógł wrócić, niczym do bezpiecznej oazy!
Jakiś czas temu pod wpływem silnego natchnienia (nic nowego, przyzwyczaiłam się już do takich napadów, które mi niemalże spać nie dają, póki nie zrealizuję wizji twórczej ;)) szukałam cytatu na temat domu, takiego, który by właśnie podkreślił to emocjonalne znaczenie tego słowa. Znalazłam słowa Kaeleinza Deschnera...
Dom nie jest tam, gdzie mieszkamy, ale tam, gdzie kochamy i jesteśmy kochani.Słowa te umieściłam na deseczce, która stała się wieszakiem na klucze :) Tego co zrobiłam nie ośmieliłabym się nazwać pracą w technice decoupage, jednakże było to moje pierwsze zetknięcie z transferem napisu. Jest bardzo nieidealnie, ale zamierzam się doskonalić w tej dziedzinie ;) Podstawowe materiały już są, jak tylko znajdę jakąś lukę czasu, zmierzę się z serwetkami :)
Deseczka-wieszaczek jest już w DOMU. Kiedyś będę na niej wieszać moją pszczółkę, którą pokazywałam w poprzednim poście, przynajmniej taką mam nadzieję ;)