Moje blogowanie ostatnimi czasy to jakieś nieporozumienie. Niestety w innych dziedzinach życia jest bardzo podobnie i ostatnio marzę tylko żeby się porządnie wyspać. Chociaż nie... marzę jeszcze żeby przyszła już wiosna z dużą ilością słonka i ciepełka ;) Pierwsze marzenie ma szansę spełnić się już jutro, co będzie z drugim - nie wiadomo. Na pocieszenie przybywam dziś ze słonecznymi zdjęciami :)
Oczywiście zaległości... są na takim poziomie, że sama już się w nich gubię... cóż, mam nadzieję, że nie weźmiecie mnie za wariatkę jak wyskoczę Wam w sierpniu z ozdobami na Boże Narodzenie... chociaż może się też tak złożyć, że będzie już grudzień kiedy na publikowanie ozdób będzie kolej ;)
Dziś maleństwo, które powstało nie mam pojęcia kiedy. Prezent urodzinowy dla Wydry, mocno zainspirowany wzorem przypadkowo znalezionym o tu! Jak go zobaczyłam to od razu wiedziałam, że muszę zrobić.
Niestety na zmiksowanej włóczce (której kolor i wyzierające z śliwkowego koloru zielone refleksy w zasadzie mi się bardzo podobają) słabo widać odcisk wydrzej łapki, ale... człowiek uczy się całe życie ;)
Zanim się totalnie rozgadam przejdę do zdjęć... ach to słoneczko! :)
Życzę Wam pięknego weekendu!
Będąc już "dużą dziewczynką" poczułam ZEW. Zaraziłam się. Postanowiłam spróbować. Najpierw pojedynczo, potem całymi stadami. W ten sposób poznawałam nowe techniki rękodzielnicze. Nadal jest wiele takich, które pozostają dla mnie tajemnicą. Być może kiedyś po nie sięgnę. Póki co cieszę się tymi które zmam, zgłębiam je i... nieustannie żałuję, że mam dla nich tak mało czasu!
Każdą chwilę poświęcam na pasję! Witam Cię w moim rękodzielniczym świecie przyjemności :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praktyczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praktyczne. Pokaż wszystkie posty
piątek, 23 stycznia 2015
poniedziałek, 24 listopada 2014
A'la mandala :)
Jak to jest? Ledwie zdążyłam pomyśleć, że się chyba wygrzebuję z zaległości (choć to jeszcze nie koniec) a już mi się tych zaległości zrobiło dwa razy tyle. Ale to chyba dobrze, nie? To znaczy, że coś się dzieje :) Najbardziej ubolewam nad tym, że nie mam czasu i możliwości zrobienia zdjęć temu co już powstało i często już się nosi.
Dziś ciąg dalszy zaległości dawnych ;) Jakiś czas temu na blogu karto_flanej zobaczyłam gwiezdną łapkę kuchenną i zapragnełam taką mieć. Pragnienie to podyktowane było wrażeniem "mandalowatości" owej gwiazdki, a ja się z miłości do mandali nie wyleczyłam :D Na łapkę mi jej szkoda było, służy jako podkładka pod dzbanek z podgrzewaczem, w którym niemal nieustannie jest gorąca herbatka :)
Elu, raz jeszcze dziękuję za udostępnienie wzorku :)
Dziś ciąg dalszy zaległości dawnych ;) Jakiś czas temu na blogu karto_flanej zobaczyłam gwiezdną łapkę kuchenną i zapragnełam taką mieć. Pragnienie to podyktowane było wrażeniem "mandalowatości" owej gwiazdki, a ja się z miłości do mandali nie wyleczyłam :D Na łapkę mi jej szkoda było, służy jako podkładka pod dzbanek z podgrzewaczem, w którym niemal nieustannie jest gorąca herbatka :)
Elu, raz jeszcze dziękuję za udostępnienie wzorku :)
czwartek, 6 listopada 2014
Serwetkowy zestaw kawowy
Od jakiegoś czasu należę do fejsbukowej grupy szydełkowej. Jest to moje przekleństwo... tak, tak! Taka kopalnia inspiracji źle wpływa na moje poczucie dobrze wykorzystanego czasu ;) Trochę czasu zajęło mi oduczenie się bezwarunkowej reakcji na wszystko co tam zobaczyłam pt. "też takie chcę!" :D Teraz reaguję tak na 25% projektów :D
Efektem mojej obecności w tej grupie jest serwetkowy zestaw kawowy. Pamiętam, że zobaczyłam czerwoną serwetkę i załączony do niej wzór. Pech chciał, że w paczce z pasmanterii przyszły do mnie akurat dwa kordonki. Niemal natychmiast zostały one przerobione na serwetki ;) Jedna duża, sześć mniejszych. Wszystkie wg tego samego wzoru, a każda inna. Taki niestandardowy zestaw fioletowo-zielony :)
W ubiegłą niedzielę udało mi się zrobić im sesję. Późno, biorąc pod wzgląd fakt, że serwetki powstały jakoś na przełomie lipca i sierpnia... ;) Nie żałuję jednak, bo aura dopisała, słoneczko przyświeciło i zdjęcia wyszły bardzo fajnie. Na początku tygodnia już się rozpływałam w komplementach Dziewczyn z grupy fb, dziś blogowa premiera ;)
Efektem mojej obecności w tej grupie jest serwetkowy zestaw kawowy. Pamiętam, że zobaczyłam czerwoną serwetkę i załączony do niej wzór. Pech chciał, że w paczce z pasmanterii przyszły do mnie akurat dwa kordonki. Niemal natychmiast zostały one przerobione na serwetki ;) Jedna duża, sześć mniejszych. Wszystkie wg tego samego wzoru, a każda inna. Taki niestandardowy zestaw fioletowo-zielony :)
W ubiegłą niedzielę udało mi się zrobić im sesję. Późno, biorąc pod wzgląd fakt, że serwetki powstały jakoś na przełomie lipca i sierpnia... ;) Nie żałuję jednak, bo aura dopisała, słoneczko przyświeciło i zdjęcia wyszły bardzo fajnie. Na początku tygodnia już się rozpływałam w komplementach Dziewczyn z grupy fb, dziś blogowa premiera ;)
Dla zainteresowanych wzór na komplecik:
środa, 15 października 2014
Koszyk wielofunkcyjny
Kiedy byłam na urlopie praktycznie nie miałam czasu na robótki. Dzień za dniem upływał kosmicznie szybko, jak to zazwyczaj bywa z tym co dobre, a przy okazji kiedy ma się zajęcie. Szydełko zamieniłam na patelnię, a "między posiłkami" szkoliłam się w nowych "technikach rękodzielniczych" jakimi były: obróbka drewna w formie drzwi oraz prace budowlane :D Domu nie wybuduję (na szczęście mam Mężczyznę, który to robi dając imponując mi nieustannie :)), ale mogę się przydać i pomóc trochę nadgonić z pracami :)
Jednego jednak dnia znalazłam czas na szydełko :) Ze sznurka, który zauroczył mnie kiedyś w sklepie ze wszystkim (a kosztował mnie 6 zł za dwie kulki) powstał koszyk wielofunkcyjny. Wykorzystałam sznurek do samego końca, zostało mi go dosłownie 10 cm :) A koszyk robi teraz porządek w łazience. Szkoda, że w sklepie były tylko dwie kuleczki tego sznurka, bo chętnie zrobiłabym jeszcze kilka różnego rodzaju koszyków odpowiedzialnych za łazienkowy ład :)))
Oto mój koszyk w naturalnym środowisku, kilku możliwych odsłonach :)
Jednego jednak dnia znalazłam czas na szydełko :) Ze sznurka, który zauroczył mnie kiedyś w sklepie ze wszystkim (a kosztował mnie 6 zł za dwie kulki) powstał koszyk wielofunkcyjny. Wykorzystałam sznurek do samego końca, zostało mi go dosłownie 10 cm :) A koszyk robi teraz porządek w łazience. Szkoda, że w sklepie były tylko dwie kuleczki tego sznurka, bo chętnie zrobiłabym jeszcze kilka różnego rodzaju koszyków odpowiedzialnych za łazienkowy ład :)))
Oto mój koszyk w naturalnym środowisku, kilku możliwych odsłonach :)
wtorek, 5 sierpnia 2014
Dojrzałe kłosy
Kiedy zobaczyłam tę serwetkę (klik po wzór!) wiedziałam, że muszę, bo się uduszę :P
Długo mi zeszło zanim mogłam stwierdzić, że jest gotowa. Tuż przed końcem zabrakło mi kordonka, dosłownie 5 metrów nici, a robota stanęła w polu... na szczęście w maleńkiej, lichej pasmanterii wiejskiej jedynym kordonkiem w asortymencie jest akurat Aria 5 - bardzo mnie to uszczęśliwiło :)
Nie spodziewałam się, że serwetka okaże się sporych rozmiarów serwetą :) Ale to mój pierwszy raz, więc nie miałam całkiem odniesienia ;) Ostateczny rozmiar to 77 cm średnicy, co pięknie wpasowuje się w posiadany okrągły stolik :)
Kiedy ją skończyłam byłam tak wymęczona pikotkami, że stwierdziłam, że nie tknę kordonka przez długi okres. I faktycznie, nie tknęłam... chyba ze trzy dni :D I zrobiłam jeszcze więcej pikotków, jeszcze mniejszym szydełkiem, a potem je wszystkie musiałam szpilkami poupinać... ale o tym innym razem :)
A teraz masa zdjęć, bo nie mogę się zdecydować ;)
Długo mi zeszło zanim mogłam stwierdzić, że jest gotowa. Tuż przed końcem zabrakło mi kordonka, dosłownie 5 metrów nici, a robota stanęła w polu... na szczęście w maleńkiej, lichej pasmanterii wiejskiej jedynym kordonkiem w asortymencie jest akurat Aria 5 - bardzo mnie to uszczęśliwiło :)
Nie spodziewałam się, że serwetka okaże się sporych rozmiarów serwetą :) Ale to mój pierwszy raz, więc nie miałam całkiem odniesienia ;) Ostateczny rozmiar to 77 cm średnicy, co pięknie wpasowuje się w posiadany okrągły stolik :)
Kiedy ją skończyłam byłam tak wymęczona pikotkami, że stwierdziłam, że nie tknę kordonka przez długi okres. I faktycznie, nie tknęłam... chyba ze trzy dni :D I zrobiłam jeszcze więcej pikotków, jeszcze mniejszym szydełkiem, a potem je wszystkie musiałam szpilkami poupinać... ale o tym innym razem :)
A teraz masa zdjęć, bo nie mogę się zdecydować ;)
piątek, 11 lipca 2014
Sportowa elegancja na zielono
Jakiś czas temu dowiedziałam się o przyjściu na świat nowego małego człowieczka :) Oczywiście jest to kolejny chłopiec - w moim otoczeniu rodzą się od dwóch lat sami chłopcy (a jest ich naprawdę sporo ;))
Dwa dni później mieliśmy razem z F. odwiedzić znajomych i ich synka, potem się termin przesunął o kolejne kilka dni... spotkanie nadal nie nastąpiło ;)
Ale co wydziergałam w pośpiechu to się nie zmarnuje ;)
Na pierwszy ogień poszły buciki - tym razem trampeczki w kolorze soczystej trawy :) Wykonane wg powszechnie chyba znanego wzoru, który znaleźć można tu: KLIK.
Buciki wykonałam z podwójnej nitki, bo z pojedynczej, mimo operowania szydełkiem zalecanym w opisie, wychodził mi rozmiar liliputkowy ;)
Efekt moich zmagań z dopasowaniem rozmiaru prezentuje się następująco:
Kiedy termin wizyty się przesunął postanowiłam dorobić do bucików coś do kompletu ;) Prosta czapeczka z uroczym daszkiem i mała muszka uczynią z Maluszka eleganta w wersji sportowej ;)
Na koniec wykombinowałam pudełko, w które zapakowałam cały komplet i... do tej pory jestem gotowa żeby odwiedzić Malucha :) Oby nie za późno, bo buciki wprawdzie zrobione na wyrost, ale czapeczka może się okazać nieprzydatna...
Dwa dni później mieliśmy razem z F. odwiedzić znajomych i ich synka, potem się termin przesunął o kolejne kilka dni... spotkanie nadal nie nastąpiło ;)
Ale co wydziergałam w pośpiechu to się nie zmarnuje ;)
Na pierwszy ogień poszły buciki - tym razem trampeczki w kolorze soczystej trawy :) Wykonane wg powszechnie chyba znanego wzoru, który znaleźć można tu: KLIK.
Buciki wykonałam z podwójnej nitki, bo z pojedynczej, mimo operowania szydełkiem zalecanym w opisie, wychodził mi rozmiar liliputkowy ;)
Efekt moich zmagań z dopasowaniem rozmiaru prezentuje się następująco:
Kiedy termin wizyty się przesunął postanowiłam dorobić do bucików coś do kompletu ;) Prosta czapeczka z uroczym daszkiem i mała muszka uczynią z Maluszka eleganta w wersji sportowej ;)
Na koniec wykombinowałam pudełko, w które zapakowałam cały komplet i... do tej pory jestem gotowa żeby odwiedzić Malucha :) Oby nie za późno, bo buciki wprawdzie zrobione na wyrost, ale czapeczka może się okazać nieprzydatna...
Subskrybuj:
Posty (Atom)

