Będąc już "dużą dziewczynką" poczułam ZEW. Zaraziłam się. Postanowiłam spróbować. Najpierw pojedynczo, potem całymi stadami. W ten sposób poznawałam nowe techniki rękodzielnicze. Nadal jest wiele takich, które pozostają dla mnie tajemnicą. Być może kiedyś po nie sięgnę. Póki co cieszę się tymi które zmam, zgłębiam je i... nieustannie żałuję, że mam dla nich tak mało czasu!

Każdą chwilę poświęcam na pasję! Witam Cię w moim rękodzielniczym świecie przyjemności :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą średni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą średni. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 września 2015

Chusta Diva niebieska

Zastanawiałam się, którą z zaległości mam dziś zaprezentować i padło na chustę, która ma już około roku! :D Takie opóźnienia w publikacji mają jednak też swoje zalety, bo jestem w stanie powiedzieć od razu jak się dana rzecz sprawuje w użytkowaniu :)

Chusta, która dziś debiutuje powstała ze wzoru Melon Sorbet przy użyciu bawełny Alize Diva Batik w kolorze niebiesko-zielonym. Włóczka bardzo przyjemna zarówno w pracy jak i użytkowaniu i ma obłędne wręcz kolory! Wzorek prosty, zakładał zmianę kolorów w rzędach, jednak u mnie robota ta robiła się sama, dzięki wielobarwnej nitce. Wyszło idealnie! :) Założę się, że szydełkowa chusta z tej bawełny nie wyszłaby tak korzystnie :P

Sesja z wiosny, jednak chustę używam całorocznie ;) Lekka zima jej nie straszna, lubi się też z chłodnymi letnimi porankami. A teraz, kiedy mam do kompletu czapkę - klik! będzie nam się żyło jeszcze przyjemniej :)










Ach... ta kwitnąca forsycja... Teraz to już wnet liście w tym kolorze... Oby jesień była złota!

Pięknego weekendu Wam życzę!

piątek, 5 grudnia 2014

Wyzwanie MANDALA - odcinek 4: Skończona-niegotowa ;)

Hej-ho!
Wpadam na chwilę, bo terminy gonią ;) Do 10 grudnia należy zaprezentować gotową mandalę wyzwaniową. Moja jest gotowa od połowy zeszłego tygodnia, w sobotę została delikatnie zblokowana, a w niedzielę doczekała się sesji. Ale posta napisać to już nie miał kto...

Mandala jest skończona, ale jeszcze niegotowa, bo... w sumie nie wiem co z niej zrobić :D Prawdopodobnie obrobię ją jeszcze na około do rozmiaru ok. 100x100 i powstanie z niej narzutka na puf ze zdjęcia. Pomysł zaaprobowany przez Gospodarza, który stwierdził, że "będzie tak na ludowo" ;)

Jeśli chodzi o samą mandalę to wyszła taka... "etapowa" ;) Wyraźnie widać poszczególne jej części, które dość drastycznie odróżniają się kolorystycznie ;) Taki jej urok :P Najbardziej podoba mi się to co zadziało się na sam koniec, po rzędach niebieskich. Mam ochotę zrobić kiedyś jeszcze jedna z tego wzoru, ale bardziej stonowaną. Kupić wieeeeele odcieni jednego koloru i na samym początku dobrze zaplanować ich rozmieszczenie. I kiedyś tak zrobię, jeśli nadarzy się okazja ;)

Ale teraz mam taką, "ludową" :D


Tak mi pięknie słonko przyświecało w niedzielę. Idealna pogoda na sesje, szczególnie w plenerze. A mam co fotografować. Niestety, niedziela była u mnie pracowita, były rzeczy pilniejsze niż zdjęcia, więc ta okazja nie została wykorzystana. Może aura jeszcze dopisze kiedyś, może będą sesje na śniegu?

A w tle coś, co budzi mój niekłamany zachwyt. Prze-prze-przepiękny regał dębowy, który mój F wykonał 12 lat temu w ramach pracy dyplomowej. Teraz wreszcie mebel doczekał się swojego miejsca i myślę, że nadchodzą czasy jego świetności :) 






I ♥ MANDALA!


czwartek, 13 listopada 2014

Żyrafka Daisy

Gdzieś tu kiedyś pewna Reszka zostawiła komentarz, że zamawia u mnie szydełkową żyrafę. Nie mogła mi w bardziej spektakularny sposób popsuć niespodzianki, albowiem żyrafę taką miałam już w planie ;) Ale, że ja niespodzianki uwielbiam, to projekt pozostał tajemniczy. Dziś mogę ujawnić już efekty pracy, bo Żyrafa trafiła do nowego domu :)
Zanim to się stało zadomowiła się u mnie. Miałam ostatnio jakieś takie kryzysy twórcze, co widać zresztą po blogu. Nie znaczy to, że nic nie robiłam, ale żadnej z robótek nie dokańczałam, a robiła tysiąc rzeczy na raz. Tak też było z Żyrafą. Szydełkowa forma powstała na początku sierpnia i taka "goła" stała na mojej półce do końca października, kiedy to się wzięłam i skończyłam ją w jeden wieczór... ech... wstrętne to niechciejstwo, które mnie od niej odpychało, sprawiło, że nie zdążyła być gotowa w prezencie urodzinowym. Ale w sumie chyba na jedno wyszło, jak się okazuje...
Paplam za dużo, prawda?  ;)
Już przechodzę do rzeczy!
Żyrafa trafiła do "pomarańczowego pudełka" i w takim opakowaniu pofrunęła na południe kraju...



A w środku...



Żyrafka miała szczęście załapać się na sesję plenerową. Coś czuję, że w tym roku już nie zdarzy się taka okazja... :( Tym bardziej się cieszę z ostatniej sesji :)







Widzicie te oczy i piękne rzęsy? To właśnie one sprawiły, że nazwałam ją Daisy, tak mi jakoś pasuje do niej to imię ;)




Projekt żyrafy zakupiłam TU.

Czy Wy również się cieszycie z faktu, że jutro już weekend? :D Pozdrawiam serdecznie! 



czwartek, 6 listopada 2014

Serwetkowy zestaw kawowy

Od jakiegoś czasu należę do fejsbukowej grupy szydełkowej. Jest to moje przekleństwo... tak, tak! Taka kopalnia inspiracji źle wpływa na moje poczucie dobrze wykorzystanego czasu ;) Trochę czasu zajęło mi oduczenie się bezwarunkowej reakcji na wszystko co tam zobaczyłam pt. "też takie chcę!" :D Teraz reaguję tak na 25% projektów :D

Efektem mojej obecności w tej grupie jest serwetkowy zestaw kawowy. Pamiętam, że zobaczyłam czerwoną serwetkę i załączony do niej wzór. Pech chciał, że w paczce z pasmanterii przyszły do mnie akurat dwa kordonki. Niemal natychmiast zostały one przerobione na serwetki ;) Jedna duża, sześć mniejszych. Wszystkie wg tego samego wzoru, a każda inna. Taki niestandardowy zestaw fioletowo-zielony :)

W ubiegłą niedzielę udało mi się zrobić im sesję. Późno, biorąc pod wzgląd fakt, że serwetki powstały jakoś na przełomie lipca i sierpnia... ;) Nie żałuję jednak, bo aura dopisała, słoneczko przyświeciło i zdjęcia wyszły bardzo fajnie. Na początku tygodnia już się rozpływałam w komplementach Dziewczyn z grupy fb, dziś blogowa premiera ;)









Dla zainteresowanych wzór na komplecik:




poniedziałek, 3 listopada 2014

Wyzwanie MANDALA - odcinek 3: Ogarniam się ;)

Witajcie!
Dziś zaprezentuję trzecią odsłonę wyzwanowej mandali. Jeszcze tylko jeden miesiąc, kilka rzędów, w sumie miałam ochotę dokończyć ją w tym miesiącu, ale postanowiłam najpierw ogarnąć się z innymi sprawami :) I powoli zaczynam wychodzić z zaległości. Mam nowe zdjęcia, większość robótek została wykończona, czuję wielką ulgę z tego powodu :)

Zanim pochwalę się "nowościami" (niektóre z nich mają prawie pół roku :D) zaprezentuję obecny stan mandali, coby obowiązek wypełnić :)
Już nie jest słodko-różowo-cukierkowo, wydaje mi się, że udało mi się zgubić ten efekt :) Mam już plan na ciąg dalszy, zobaczymy co z tego wyniknie ;)




Po wykonaniu oczek rakowych mandalka zaczęła nieco falować, ale w kolejnych rzędach pewnie to zginie :)



środa, 8 października 2014

Wyzwanie MANDALA - odcinek 2: W biegu

Witajcie!
Zbliża się 10. więc poświęciłam kilka chwil na pracę nad wyzwaniową mandalą. Robótkowo u mnie ostatnio dość monotonnie (pomijając już fakt, że generalnie okropnie mało czasu mam żeby zrobić cokolwiek, a niedokończone projekty krzyczą do mnie z różnych kątów), więc te kilka rzędów mandali było fajną odskocznią :)
Nie jestem całkiem pewna, czy w tym momencie zestawienie kolorystycznie wypada korzystnie, ale pruć nie zamierzam ;) Zrobiło się słodko-różowo-cukierkowo, zupełnie nie w moim stylu, ale pocieszam się, że to dopiero drugi etap i róż zostanie jeszcze złamany kolejnymi rządkami :)

Tak prezentuje się moja mandala w tym momencie :)




I jeszcze parę słów w sprawie wyzwania Otul jesień:
Przede wszystkim - PRZEPRASZAM! Sumienie mnie gryzie w związku z zaniedbaniem tego tematu. Dołożę wszelkich starań żeby w tym tygodniu urządzić z Julią losowanie i stworzyć galerię swetrów. Jednak jeśli nie uda mi się to do jutra to już w tym tygodniu nie będzie możliwe :/ Gonię, ciągle gonię... Ale spróbuję to wszystko jak najszybciej ogarnąć :)



środa, 10 września 2014

Wyzwanie MANDALA - odcinek 1: początek

Jak można zauważyć na bocznym pasku mojego bloga - zapisałam się na wyzwanie mandalowe w Klubie Twórczych Mam  Wiem, wiem... mam wiele do zrobienia, nie wyrabiam się, swetra we własnym wyzwaniu prawdopodobnie nie skończę na czas, a zapisuję się znów na coś. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że tak jak pisałam w jednym z poprzednich postów, zakochana jestem w tej formie szydełkowych tworów i nie mogłam przegapić okazji dostępu do wzoru na tę piękność ;) A jak już dostęp uzyskałam to się samo jakoś tak wydziergało :D

Pierwszy etap, leży już w tym stanie ponad tydzień i prędko go nie ruszę. Publikuję dziś, bo niby trzeba do 10. Ale ja i mój luz twierdzimy zgodnie, że jak się nie da wytrwać to nic się nie stanie ;)

Zdjęcia słabe, bo dziś pada. Jedno z lampą, drugie bez, żadne nie pokazuje jak fajnie udało mi się (zupełnie przypadkiem) uzyskać efekt :"ciepłego środka" - mam wrażenie, że centrum mandalki rozgrzane jest do białości ;)



Wracam do moich drutów. Powstaje coś, w wielkiej tajemnicy powstaje. A w między czasie powstało i powstaje nadal wiele różnych cosiów... zaczynam się w tym gubić ;) Ale może od poniedziałku uda mi się powykańczać kilka rzeczy i porobić kilka sesji, bo wstyd, żeby takie zaległości mieć ;)

Pozdrawiam Was serdecznie :)

piątek, 23 maja 2014

Budiś i mój powolny powrót do blogowania

Znikłam ze świata wirtualnego. Najpierw spadła moja aktywność na własnym blogu, potem zabrakło czasu nawet na to żeby zaglądać do Was, nad czym ubolewam, bo jestem pewna, że ominęło mnie wiele pięknych postów. Ale takie jest życie, nic się na to nie poradzi...

Kiedy mnie nie było działo się u mnie wieeeele. Przede wszystkim skończyłam pisać pracę magisterską, a więc moje marudzenie na ten temat wkroczyło w ostatnią fazę i ostatecznie zakończy się w pierwszej połowie lipca - przynajmniej takie mam założenie :D Praca jest zatwierdzona przez promotora, ale nie obyło się bez zgrzytów, w wyniku czego całkiem straciłam do profesora zaufanie :/ Czy jest na sali może finansista analityk, który zna się na analizie portfelowej? Nie mam niestety osoby, która mogłaby mnie uspokoić, że merytorycznie wszystko jest dobrze :( Choćbym bardzo starała się nie myśleć w tych kategoriach to ta moja wewnętrzna niepewność doda mi sporo stresu przy obronie...

Na początku maja, kiedy praca magisterska była już skończona, a mi pozostało jeszcze tylko "napisać trzy prace zaliczeniowe w ramach ostatniej w życiu sesji" zabroniłam sobie publikowania postów póki nie będę mieć już tego wszystkiego z głowy. Teraz już chyba mogę... :D Przede mną jeszcze zaliczenie podyplomówki i obrona, więc trochę kucia formułek, ale widzę światełko w tunelu ;)

Dość tego nieprzyjemnego, pora przejść do tego czemu oddaje swoje serce! :)

Kiedy prezentowałam Wam Świnkę Peppę wspominałam, że była ona częścią zamówienia dla dwóch dziewczynek. Świnka przypadła starszej z sióstr, w przypadku maskotki dla młodszej miałam pełną dowolność wyboru :) Postanowiłam zrobić coś uniwersalnego, standardowego, ponadczasowego... po prostu misia :)  Ileż to ja naszukałam się odpowiedniego "modelu" to tylko ja wiem. Wszystkie poszukiwania bezskuteczne, żaden misiek nie pasował do tego, którego projekcja wyświetlała mi się w głowie. W końcu postanowiłam zrobić duży krok i zrezygnować z gotowych wzorów - wykonałam misia według własnego projektu!

Pół roku wcześniej zapierałam się jeszcze, że w życiu nie będę w stanie tego zrobić, ale miś miał być prosty, klasyczny, więc postanowiłam uwierzyć w swoje możliwości i rzucić się na głęboką wodę ;)

Szydełkując misia myślałam intensywnie nad imieniem dla niego. Na którymś etapie przyszło do mnie samo - Budiś - budyniowy miś. Imię wzięło się stąd, że jak już zaczęłam widzieć sukces mojego przedsięwzięcia od razu wymyśliłam całą serię takich misiów, serię budyniową :) Pierwszy miś jaki powstał to Budiś Czekoladowy, w planach jest jeszcze powstanie wersji waniliowej (z włóczki beżowej) oraz malinowej (z włóczki różowej). Tylko muszę znaleźć na to czas ;)

Pierwszy miś z rodu Budisiów ma 22 cm wzrostu (w pozycji siedzącej 15 cm), więc idealnie nadaje się do małych dziecięcych rączek. Niewykluczone, że kolejne wersje będą się różniły od pierwowzoru, warto przecież dążyć do prefekcji ;) Nie mniej jednak z pierwszego swojego własnego misia jestem bardzo dumna ;)

Jeśli wytrwaliście tren mój długi wywód to jak najbardziej zasługujecie na chwilę wytchnienia i "kilka" zdjęć ;) Umiar to słowo mi zupełnie nie znane zarówno jeśli chodzi o słowa jak i o zdjęcia ;)







Kąpiel w kwietniowym słońcu ;)









Budiś bardzo zaprzyjaźnił się ze Świnką Peppą... ja tu węszę jakiś romans podgrzewany wiosennym słońcem ;)




Jak Wam się podoba mój pierwszy projekt?

Życzę Wam pięknego, słonecznego weekendu! :) Ja bardzo mocno zaklinam pogodę i mam nadzieję, że w końcu mi się uda w pełni zrealizować plan wycieczki rowerowej, który jest od kilku tygodni krzyżowany przez niekorzystną aurę :/